dziewczyna

Antyczny bohater staje przed krytyczną publicznością. Przez pewien czas rozgląda się po widowni. Widzi obcych ludzi, gdzieś już widzianych. Wszyscy wpatrują się w niego z zapartym tchem. Czekają na jego pieśń życia. On zaś chce tylko powiedzieć, że prologu życie nie pisze, że wszystko jest imaginacja chorej wyobraźni. Parodos sam musiał wykrzyczeć wraz z pierwszym tchem. Zaistniał w swojej tragicznej sztuce i upadł pod boskimi planami. Gra w teatrze Tespisa, pozbawionym kolejności scen. Rola postaci tragicznej jest narzucona przez okrutny los. Wyjście na deski bez wcześniejszych prób, bez przymierzania strojów. Zaraz! On jest przecież nagi!
Ubierając się kolejno w szaty, musi przejść przez szarość epejsodiów, które z rzadka rozdziela przynoszący ulgę stasimon. A może prowadzi go na śmierć?! Zachwiana reguła trzech jedności, choć tak potrzebna to nie zaistniała. Brak głównego wątku, rozpiętość czasowa i nieodzowne kuszenie nieznanego świata. Chaos! W końcu fatum zabiera to, co do niego należało! Aktor schodzi ze sceny. Z jego ust wydobywa się cichy żałobny eksodos.

Michaela


"Myślę, więc jestem"
Ja bym powiedziała, że jestem, ale z tym myśleniem to już gorzej.
Przedmioty wszystkie zaliczone. Koniec stresu i nocnych koszmarów.
Ja już witam wakacje!

Michaela


Wpadłam w wir czytania książek, lubię się zatracać w czyimś życiu (nawet tym fikcyjnym) zapominając o swoim.
Tutaj, oprócz wyobraźni autora działa także moja, bo kto mnie zmusi czytać wszystkie opisy przyrody czy wygląd postaci... mogę stworzyć własne względne piękno papierowego świata.
No i chyba najważniejsze... tam wszystko kończy się pięknie i szczęśliwie...bo tylko takie książki wybieram. Nawet na to mam wpływ, w jakim życiu chce być, co chcę czuć. A przy moim życiu utrzymuje mnie tylko jeden zapach, i pomimo tych wszystkich sprzeczności, nie mogę powiedzieć, że nie czuję...

Michaela


W końcu po szkole, parę dni wolnego... nie byłabym uczennicą gdybym się z tego nie cieszyła. Zaś z drugiej strony święta, a ja nie lubię świąt... te patrzenie gdzieś ponad ramię, zamiast prosto w oczy, podczas składania życzeń boli. Nawet głupiej tradycji nie można zachować, bo nowocześnie znaczy wygodnie.
Już skórę mam szorstką od tych wszystkich mleczek do czyszczenia...
Więc chyba wole iść do szkoły, bo będzie to jakieś takie radosne, dziecinne. Może to dziwne, ale liceum także kojarzy mi się z zabawą.
Dwa dni obżarstwa to stracone dni, jedynie jakieś sensowne kazanie w kościele może odbudować moją straconą nadzieje na dobrze przeżyte święta... jest mi po prostu przykro!

Michaela


Tak jakoś dobrze się czuję... nawet za dobrze. Chyba jestem szczęśliwa, w końcu mam to coś, czego potrzebowałam do życia. Choć mam to od dawna, to przyszedł czas, że zapomniałam jak dobrze tego używać, żeby móc się tym cieszyć. Moje zaniedbanie, ale błędy robimy po to, żeby później móc je naprawiać, a jednocześnie się na nich uczyć. Za poważnie ten wstęp wyszedł... moja straszna wada, bo teraz, kiedy dorastam, dopiero mogę być dzieckiem!
Zastanawiam się teraz co pisać. Ciągle przerywa mi sygnał odebranej wiadomości... i chyba wychodzi na to, że mam więcej serca do odpisywania smsów niż do klejenia łopatologicznych zdań tutaj...

Michaela


Stoję na nie odśnieżonym chodniku i spoglądam na przedwojenną kamienicę skąpaną w świetle przydrożnej latarni. Mroźne powietrze wieje prosto w twarz. Zaczynam łzawić. Cholera... Tusz mi się rozmaże!
W jednym z okien zauważyłam cień mężczyzny. Czekam jeszcze chwilkę. Zgasło światło... Teraz moja kolej. Powoli wspinam się po drewnianych schodach na trzecie piętro. Upajam się dźwiękiem odbijanych obcasów o stopnie. Idąc w górę, kręcę zalotnie biodrami. Wiem, że nikt tego nie zobaczy. Robię to dla własnej przyjemności, wyobrażam sobie wtedy głodne oczy mężczyzn błądzące po moim ciele. To mnie dotykają łapczywie ich szorstkie dłonie. To moją szyję namiętnie całują ich rozpalone usta. Sama myśl nachalnie drażni moją podświadomość. Jeszcze parę schodów, dwa progi i pragnienia przybiorą realną formę. Staję przed właściwymi drzwiami i spoglądam na dzwonek z ironią. Nie, nie mogę ot tak wejść... dam mu chwilę do namysłu. Zza drzwi słyszę niepozorny szelest. Patrzy przez wizjer. Zaraz po klatce roznosi się odgłos przekręcania kluczy, a w drzwiach ukazuję się jego sylwetka. Kocham spoglądać w te jego psie oczy, kiedy już wie, że przegrał. Nic nie mówiąc usuwa się na bok, pozwalając mi wejść do środka. Zdejmuję kozaki i wtapiam stopy w puszysty czerwony dywan - delikatny przedsmak uniesienia. Na palcach cichutko przemierzam przedpokój, kierując się do sypialni.
Niemalże słyszę gonitwę myśli w głowie Adama. Patrzy bezradnie na drzwi, zza którymi dopiero, co zniknęłam. Ciągle się waha, choć wie, że już podczas, gdy pozwolił przekroczyć mi próg, podjął decyzję. Diablica - tak na mnie mówi. Wodzę na pokuszenie, rozpalam żar, usypiam sumienie. To wszystko dzieje się za pomocą jednej, znikomej sugestii, ale nad wyraz jednoznacznej.
Usiadłam na niskim tapczanie i spojrzałam na mężczyznę. Stanął w progu. Czyli gra dalej się toczyła. Ściągnęłam bluzkę, która wylądowała pod jego stopami, to samo stało się ze spódnicą i pończochami. Odgarnęłam moje długie, kruczoczarne włosy ukazując smukłą szyję. Teraz ja czekałam. Niepewnie ominął ubrania... następna ofiara swojej słabej psychiki i zwierzęcego instynktu!


Tekst był odpowiedzią na pewne opowiadanie, które przedstawiało cała tą sytuacje ze strony mężczyzny.
Jesteśmy tylko ludźmi, kierujemy się różnymi pobudkami w życiu. Ja niektórych nie mogę zrozumieć... Może dlatego, że od Bozi nie dostałam urody, więc nie mam broni na płeć przeciwną. Pozostała mi inteligencja...

Michaela


Kamienne płyty przypisane ciału. Zapalone znicze, które czuwają. Ławeczka dla przechodnia. Parędziesiąt lat w stosunku do wieczności; śmiertelnik poszukujący na siłę spokoju!
Przecieram chusteczką zdjęcie umieszczone na szarym kamieniu. Piękna kobieta!
Podobno staję się coraz bardziej podobna do niej. Uśmiecham się sama do siebie. Jak dobrze jest znów się spotkać!

Michaela



Pozostałe odnośniki:

2007
listopad (1)
grudzień (1)

2009
marzec (1)
kwiecień (1)
maj (1)
czerwiec (2)

Linki
Oceny Porady Blogowe
Oceniam
Oceny White Lady
Rygorystyczne oceny


Szablonu wykonała Luna. Więcej layout'ów.
Wykonany na zamówienie. xHTML 1.0.